okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2011 >> Posłaniec matki natury

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> "Cycling-Recycling"


Posłaniec matki natury

Z Dominikiem Dobrowolskim, zajmującym się edukacją ekologiczną z wysokości rowerowego siodełka, rozmawia Jakub Terakowski
Mierzeja Kurońska – Litwini potrafią segregować odpady

Skąd pomysł na wyprawę pod hasłem „Cycling-Recycling”?
– Od czasów licealnych zajmuję się ochroną środowiska, wykorzystując różne metody. Ekologia przenika wszystkie dziedziny naszego życia – ekonomię, edukację, naukę, zdrowie, sport, a zatem również turystykę. Na pierwszą wyprawę rowerową o charakterze edukacji ekologicznej pojechałem trzy lata temu. Wszystko zaczęło się od artykułu „Jak spędzić wakacje z klimatem?”, który napisałem dla portalu ngo.pl. Rozwodziłem się tam nad różnymi formami oszczędzania energii, proponowałem, aby przesiąść się na rower. Tekst został opublikowany tuż przed wakacjami, gdy w Kopenhadze zaczynał się szczyt klimatyczny. Kilka dni później znajomi zaprosili mnie w Alpy Julijskie, zamierzaliśmy pojechać tam samochodami. Planując wyjazd, uświadomiłem sobie, że będę gołosłowny, jeżeli wybiorę ten środek transportu, bo zachęcając do korzystania z dwóch kółek, sam pojadę na czterech.

Wsiadłeś zatem na rower?

– Tak, postanowiłem udowodnić, że można miło spędzić wakacje, minimalizując przy okazji spalanie ropy – a tym samym ograniczając emisję spalin i dwutlenku węgla. Tydzień później byłem już pod Triglavem. Spodobała mi się ta forma podróżowania, bo zobaczyłem znacznie więcej niż jadąc samochodem. Sam siebie natchnąłem do organizacji następnej wyprawy, tej dookoła Bałtyku.

Dlaczego właśnie tam?

– Zawsze chciałem zobaczyć Zatokę Botnicką, zawsze interesowała mnie Laponia i Skandynawia. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie spróbował nadać tej wyprawie wymiaru dydaktyczno-ekologicznego. Momentem przełomowym był telefon od przedstawiciela znanej fińskiej firmy zajmującej się produkcją energii, który zaproponował objęcie mojej wyprawy patronatem. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie: jeden wywiad, drugi, trzeci, jakieś radio, telewizja...

Chwileczkę! A jak w ogóle Finowie dowiedzieli się o Tobie?

– Nie mam pojęcia, nie zwracałem się do nich. Informacje o ekspedycji publikowałem natomiast w wielu różnych miejscach, więc widocznie gdzieś tam mnie zauważyli.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Dominika Dobrowolskiego