okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2011 >> Nie czujemy się bohaterami tej historii

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

W cztery oczy >> Bartosz Malinowski


Nie czujemy się bohaterami tej historii

Z Bartoszem Malinowskim, współorganizatorem sześciomiesięcznej wyprawy śladami Witolda Glińskiego z Jakucka do Kalkuty w Indiach, rozmawia Jakub
Pierwszy dzień w Tybecie

Trudno się z Tobą umówić, wciąż nie masz czasu...
– Mój ostatni rekord to trzy pokazy dziennie i 15 w tygodniu, nawet podczas wyprawy nie czułem się tak zmęczony.

Cóż, cena sławy...

– Nie dla własnej chwały zorganizowaliśmy Long Walk Plus Expedition i nie w swoim interesie promujemy ją teraz tak intensywnie.

Dlaczego zatem to robisz?

– Aby uczcić pamięć Witolda Glińskiego i przypomnieć Polakom o ich wielkim rodaku, który w latach 40. zbiegł z sowieckiego łagru i pieszo dotarł do Indii.

Akurat Polakom przypominać o nim chyba nie trzeba.

– Mylisz się, jego historia jest znacznie lepiej znana za granicą, niż tutaj. A zainteresowanie naszą wyprawą jest tym większe, że jej zakończenie zbiegło się z premierą filmu „Way back” (polski tytuł „Niepokonani”) w reżyserii Petera Weira.

Zbiegło się? To był przypadek?

– Nie do końca, bo postaraliśmy się o to z Tomkiem Grzywaczewskim, decydując się na przygotowanie ekspedycji w tak ekspresowym tempie. Lata 2009-2010 były przełomowe w historii książki „Długi marsz” Sławomira Rawicza, na podstawie której napisany został scenariusz filmu Weira i której śladami podążaliśmy. Dopiero wtedy bowiem okazało się, że to nie Rawicz jest bohaterem opisanej przez siebie historii, lecz Witold Gliński.

Okazało się?

– Ujawniło to śledztwo dziennikarskie prowadzone przez brytyjski magazyn „Reader’s Digest”. Autentyczność książki Rawicza od dawna budziła zastrzeżenia, gdyż roi się w niej od błędów i nieścisłości. W pewnym momencie podejrzewano wręcz, że cała ta epopeja jest fikcją literacką. Wtedy jednak odnaleziony został Witold Gliński.

A dlaczego sam nie odezwał się wcześniej? Dlaczego nikomu nie powiedział, że Rawicz przedstawia jego historię?

– Bo książka Rawicza przetłumaczona została na 20 języków, więc jej wiarygodności bronił sztab prawników i wielkie pieniądze. Zaś Gliński jest skromnym człowiekiem, któremu nie zależało na udowodnieniu swojego autorstwa. Uznał, że najważniejsze jest przypomnienie światu o imperium łagrów, niezależnie od tego, kto to zrobi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: LONG WALK PLUS EXPEDITION