okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2011 >> Skandalista rowerzysta

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

W cztery oczy >> Jerzy Bożyk


Skandalista rowerzysta

Z Jerzym Bożykiem, jazzmanem, pianistą, autorem kontrowersyjnych tekstów piosenek, przewodnikiem górskim i niepełnosprawnym cyklistą poruszają
Nad Rudawą, w drodze do domu

Trudno byłoby Panu obejść się bez roweru?
– Nie mógłbym bez niego normalnie funkcjonować. Trójkołowiec zastępuje mi nogi, które straciłem.

Jak to się stało?

– Miażdżyca naczyń. Wszystko zaczęło się od niewinnego zranienia, które nie chciało się goić. Potem wdał się w nie gronkowiec, żaden antybiotyk nie zadziałał. Lewą nogę amputowano mi powyżej kolana w 2005 roku, a prawą poniżej, dwa lata później, na obu mam teraz protezy. W pewien sposób wszystkiemu winny jest rower, bo obydwa pechowe upadki wydarzyły się w czasach, gdy jednoślad zastępował mi komunikację miejską. Po raz pierwszy przewróciłem się na oblodzonej ulicy w Krakowie, a potem w Dolinie Będkowskiej. Można zatem powiedzieć, że najpierw przez rower straciłem nogi, a później – dzięki rowerowi – odzyskałem.

Mój Boże! Przecież wielu z nas przewróciło się podczas jazdy, niekiedy kalecząc się przy tym, lecz te upadki nigdy nie miały tak dramatycznego finału!

– To jakaś moja przypadłość genetyczna, która nasiliła się z wiekiem. Nie uniknąłbym amputacji, niezależnie od tego, czy zraniłbym się, spadając z roweru, czy ze schodów.

Widuję Pana jeżdżącego na rowerze po Krakowie przez cały rok.

– Mam terenowe opony, żadna pogoda mnie nie zatrzyma. Bywam także w wielu innych miastach. Skuter inwalidzki do pociągu się nie mieści, a trójkołowiec bez problemu. Natomiast niestety do autobusu nie mogę go już zabrać, bo luki bagażowe są zbyt małe.

Czy przed wypadkiem też jeździł Pan tak dużo na rowerze?

– Tak, jednoślady zawsze były mi bardzo bliskie, miałem kilka motorów i mnóstwo rowerów. Jestem przewodnikiem PTTK, jeszcze przed amputacją zdarzało mi się prowadzić wycieczki piesze, jadąc na rowerze.

Czy to nie nazbyt trudne?

– Da się, już to sprawdziłem. Na wiosnę poprowadziłem w ten sposób dwie wycieczki. Nie górskie, rzecz jasna, lecz szlakami Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Po leśnych ścieżkach poruszam się równie sprawnie jak ludzie zdrowi. Oni używają nóg, a ja roweru. Poza tym nic nas nie różni.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jakub Terakowski