okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2011 >> Rower jest naszą wizytówką

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> Czesław Maniewski


Rower jest naszą wizytówką

Z Czesławem Maniewskim, nauczycielem i konstruktorem nietypowych rowerów, rozmawia Jakub Terakowski
Czesław Maniewski prezentuje jeden ze swoich rowerów

Czy czuje się Pan bardziej nauczycielem, czy konstruktorem?
– Jestem przede wszystkim nauczycielem. Z tym zawodem związałem się 39 lat temu. Teraz jestem już najstarszym belfrem w mechaniku, czyli Zespole Szkół Mechanicznych nr 1 w Bydgoszczy. Uczę materiałoznawstwa, prowadzę pracownię mechatroniczną oraz techniczną.

Technikum właśnie dzięki Panu słynie z konstrukcji nietypowych rowerów.

– To tylko w niewielkim stopniu moja zasługa. W 1972 roku, gdy zostałem tu zatrudniony, pracował tu doskonały pedagog – mgr inż. Rajmund Kądziorski. Od niego wszystko się zaczęło. To on w 1970 roku poprowadził pierwszą szkolną wycieczkę rowerową i swoją pasją zaraził młodzież. Jego brat pracował w bydgoskich zakładach rowerowych jako konstruktor, więc szybko nawiązali współpracę. Dzięki nim nasi uczniowie szkolili się przy taśmach montażowych „Rometu”, trochę też przy tym zarabiając. Część uzyskanych w ten sposób funduszy przeznaczaliśmy na organizację wycieczek rowerowych, niebywale – jak na tamte czasy – atrakcyjnych.

A gdzie prowadziły ich trasy?

– Na pierwszą dużą wyprawę pojechaliśmy w 1975 roku do Bułgarii, wzdłuż Morza Czarnego. Po kilku latach udało nam się tak rozkręcić, że w wakacje organizowaliśmy już dwa dwutygodniowe obozy rowerowe. Dla początkujących miały 700 kilometrów długości, a dla zaawansowanych znacznie przekraczały tysiąc. Ich trasy prowadziły głównie po Polsce, natomiast najwięcej naszych wypraw zagranicznych odbyło się w latach 90. W 1993 roku pojechaliśmy autobusem do Wadowic, a stamtąd – już na rowerach – do Watykanu. Tam spotkaliśmy się z papieżem i wręczyliśmy mu biały bicykl, wykonany specjalnie na tę okazję przez bydgoski „Romet”. Do dzisiaj ze wzruszeniem wspominam tę pielgrzymkę. Uczestniczyło w niej 23 uczniów oraz dwie mamy i ksiądz. Rok później pojechaliśmy z Warny do Istambułu. Potem wzdłuż Alp – od Chamonix do Cortina d’Ampezzo, w sumie dobrze ponad półtora tysiąca kilometrów. W następne wakacje wybraliśmy się na rowerach do Grecji, a w kolejne z Cannes, przez Saint Tropez i Monte Carlo, do Rzymu oraz Sorento.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jakub Terakowski