okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 12/2012 >> Na autobus czekalibyśmy do wiosny

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Korespondencja >> Ziemia Ognista


Na autobus czekalibyśmy do wiosny

Adela Tarkowska
Wjazd do El Chalten, widok na Fitz Roy

Coraz częściej rano z namiotu zeskrobujemy szron, a mój śpiwór nie jest w stanie dłużej zapewnić mi ciepła. Zaczynam spać we wszystkich ubraniach, które mam, a i tak całe noce trzęsę się z zimna. Lodowaty wiatr wysmagał mi twarz, a dłonie popękały do krwi.

Po piętnastu miesiącach pedałowania przez Afrykę wreszcie dotarliśmy na nowy kontynent. Pełni entuzjazmu, zapału i rządni kolejnych wyzwań, postanowiliśmy rozpocząć naszą następną przygodę od południowego krańca Argentyny, czyli od Patagonii. Wiem, wiem, czytacie to w grudniu, a ja w kolejnym akapicie cofam czas do marca. To celowe, nie chcę o patagońskiej zimie opowiadać wiosną czy latem. Chcę, abyście popijając herbatę i trzymając w zmarzniętych dłoniach magazyn, poczuli, że było, oj było, naprawdę ciężko.
Mamy więc marzec, w Europie nastała już wiosna, a w Argentynie zaczęła się właśnie jesień. Wielu ostrzega nas, że zima zbliża się wielkimi krokami, że pchamy się w tarapaty i nie zdajemy sobie sprawy, na co się piszemy. Inni mówią zaś, że teraz właśnie wiatry nie będą tak silne jak latem, że mamy jeszcze trochę czasu do nadejścia zimy, i że jeśli znajdziemy się jak najszybciej na południu i ruszymy na północ, będziemy mieć zimę za plecami i powinniśmy dać radę przed nią uciec. Rozważając długo wszystkie za i przeciw, uznajemy, że wielką stratą byłoby wyjechać z Argentyny, nie zobaczywszy Patagonii – krainy gór, jezior, rozległych pustkowi oraz lodowców. Pełni nadziei, że może poszczęści nam się z pogodą i mrozy nadejdą później niż zwykle, postanawiamy spróbować.
Początek kwietnia zastaje nas w Ushuai, malowniczej miejscowości położonej na południowym krańcu Argentyny, na obszarze Ziemi Ognistej. Ushuaia powszechnie znana jest jako fin del mundo, czyli koniec świata. Trudno się dziwić tej nazwie, jest to bowiem najdalej na południe wysunięte miasto na naszej planecie. To stąd organizuje się wypady na Antarktykę i to tu kończą swą podróż liczni rowerzyści przemierzający kontynent południowoamerykański.
Już na wjeździe do miasta Patagonia nie pozostawia nam żadnych złudzeń i wita pierwszym w tym roku śniegiem! To dla nas szok i spore zaskoczenie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski