okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2012 >> Na autobus czekalibyśmy do wiosny

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Korespondencja >> Ziemia Ognista


Na autobus czekalibyśmy do wiosny

Adela Tarkowska
Wjazd do El Chalten, widok na Fitz Roy

Coraz częściej rano z namiotu zeskrobujemy szron, a mój śpiwór nie jest w stanie dłużej zapewnić mi ciepła. Zaczynam spać we wszystkich ubraniach, które mam, a i tak całe noce trzęsę się z zimna. Lodowaty wiatr wysmagał mi twarz, a dłonie popękały do krwi.

Po piętnastu miesiącach pedałowania przez Afrykę wreszcie dotarliśmy na nowy kontynent. Pełni entuzjazmu, zapału i rządni kolejnych wyzwań, postanowiliśmy rozpocząć naszą następną przygodę od południowego krańca Argentyny, czyli od Patagonii. Wiem, wiem, czytacie to w grudniu, a ja w kolejnym akapicie cofam czas do marca. To celowe, nie chcę o patagońskiej zimie opowiadać wiosną czy latem. Chcę, abyście popijając herbatę i trzymając w zmarzniętych dłoniach magazyn, poczuli, że było, oj było, naprawdę ciężko.
Mamy więc marzec, w Europie nastała już wiosna, a w Argentynie zaczęła się właśnie jesień. Wielu ostrzega nas, że zima zbliża się wielkimi krokami, że pchamy się w tarapaty i nie zdajemy sobie sprawy, na co się piszemy. Inni mówią zaś, że teraz właśnie wiatry nie będą tak silne jak latem, że mamy jeszcze trochę czasu do nadejścia zimy, i że jeśli znajdziemy się jak najszybciej na południu i ruszymy na północ, będziemy mieć zimę za plecami i powinniśmy dać radę przed nią uciec. Rozważając długo wszystkie za i przeciw, uznajemy, że wielką stratą byłoby wyjechać z Argentyny, nie zobaczywszy Patagonii – krainy gór, jezior, rozległych pustkowi oraz lodowców. Pełni nadziei, że może poszczęści nam się z pogodą i mrozy nadejdą później niż zwykle, postanawiamy spróbować.
Początek kwietnia zastaje nas w Ushuai, malowniczej miejscowości położonej na południowym krańcu Argentyny, na obszarze Ziemi Ognistej. Ushuaia powszechnie znana jest jako fin del mundo, czyli koniec świata. Trudno się dziwić tej nazwie, jest to bowiem najdalej na południe wysunięte miasto na naszej planecie. To stąd organizuje się wypady na Antarktykę i to tu kończą swą podróż liczni rowerzyści przemierzający kontynent południowoamerykański.
Już na wjeździe do miasta Patagonia nie pozostawia nam żadnych złudzeń i wita pierwszym w tym roku śniegiem! To dla nas szok i spore zaskoczenie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski