okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2012 >> Naszym celem jest kataliza

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Rower w mieście >> Roger Jackowski


Naszym celem jest kataliza

Z Rogerem Jackowskim, współzałożycielem Gdańskiej Kampanii Rowerowej oraz organizatorem Wielkich Przejazdów Rowerowych, rozmawia Jakub Terakowsk
Roger Jackowski na „Alei Śmie(r)ci" podczas „Bike Punk Fest" (tor przeszkód pokonywany jest pod gradem nadpsutych owoców i warzyw ciskanych przez publiczność), Gdańsk

Jak nazwałbyś kierowcę trąbiącego na pieszych, którzy wchodzą na pasy?
– Nazwałbym go znakiem czasu, pośpiechu, rywalizacji. A dlaczego o to pytasz?

Bo przed chwilą minąłem rowerzystę dzwoniącego na przechodnia, który usiłował legalnie przejść przez drogę rowerową.

– Takie zachowanie ujawnia istnienie piramidy kompleksów oraz agresji. Trąbiąc lub dzwoniąc, leczymy nasze frustracje i dowartościowujemy się. Gdy wsiadasz na rower i czujesz się niepewnie, a kierowcy oraz piesi traktują cię jak intruza, zaczynasz czuć się jak w getcie.

Ja nie czuję się intruzem na jezdni, a po chodnikach nie jeżdżę, bo to niezgodne z prawem.

– Są sytuacje, w których rowerzystom wolno z chodników korzystać.

Owszem, lecz nie w centrum miasta, przy ładnej pogodzie.

– Moim zdaniem, rowerzyści i piesi mogą bezkonfliktowo współistnieć w tej samej przestrzeni. Doskonałym tego przykładem jest Rynek Główny w Krakowie.

Ze znaków drogowych wynika, że obowiązuje tam ruch okrężny, lecz cykliści jeżdżą w obu kierunkach oraz w poprzek. A dróg rowerowych nie odróżniają od kontrapasów i poruszają się nimi pod prąd.

– Nie jestem zwolennikiem ani integrowania wszystkich ze wszystkimi na siłę, ani absolutnej eksterytorialności rowerzystów. To dwie skrajne wizje, z których należy zaczerpnąć tylko to, co słuszne i dostosowane do konkretnego miejsca oraz czasu. Inne rozwiązania stosowane są teraz, a inne obowiązywały 15 lat temu, gdy pojawili się rowerzyści.

Piętnaście? Ja pojawiłem się w stanie wojennym, gdy wprowadzono zakaz używania prywatnych aut.

– A jaki stanowiłeś procent ruchu?

Znikomy. Tamtej zimy jeździło nas po Krakowie dwóch.

– Dwóch może jeździć wszędzie, ale nie sposób powiedzieć tego o dwudziestu tysiącach.

Wróćmy zatem do współczesności. Dwa dni temu zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych, lecz jadący z przeciwka kolarz potrącił człowieka, któremu ustąpiłem pierwszeństwa.

– To bardzo niebezpieczny moment zmiany przyzwyczajeń – on zachował się po staremu, a Ty już po nowemu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Rogera Jackowskiego