okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2012 >> Naszym celem jest kataliza

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Rower w mieście >> Roger Jackowski


Naszym celem jest kataliza

Z Rogerem Jackowskim, współzałożycielem Gdańskiej Kampanii Rowerowej oraz organizatorem Wielkich Przejazdów Rowerowych, rozmawia Jakub Terakowsk
Roger Jackowski na „Alei Śmie(r)ci" podczas „Bike Punk Fest" (tor przeszkód pokonywany jest pod gradem nadpsutych owoców i warzyw ciskanych przez publiczność), Gdańsk

Jak nazwałbyś kierowcę trąbiącego na pieszych, którzy wchodzą na pasy?
– Nazwałbym go znakiem czasu, pośpiechu, rywalizacji. A dlaczego o to pytasz?

Bo przed chwilą minąłem rowerzystę dzwoniącego na przechodnia, który usiłował legalnie przejść przez drogę rowerową.

– Takie zachowanie ujawnia istnienie piramidy kompleksów oraz agresji. Trąbiąc lub dzwoniąc, leczymy nasze frustracje i dowartościowujemy się. Gdy wsiadasz na rower i czujesz się niepewnie, a kierowcy oraz piesi traktują cię jak intruza, zaczynasz czuć się jak w getcie.

Ja nie czuję się intruzem na jezdni, a po chodnikach nie jeżdżę, bo to niezgodne z prawem.

– Są sytuacje, w których rowerzystom wolno z chodników korzystać.

Owszem, lecz nie w centrum miasta, przy ładnej pogodzie.

– Moim zdaniem, rowerzyści i piesi mogą bezkonfliktowo współistnieć w tej samej przestrzeni. Doskonałym tego przykładem jest Rynek Główny w Krakowie.

Ze znaków drogowych wynika, że obowiązuje tam ruch okrężny, lecz cykliści jeżdżą w obu kierunkach oraz w poprzek. A dróg rowerowych nie odróżniają od kontrapasów i poruszają się nimi pod prąd.

– Nie jestem zwolennikiem ani integrowania wszystkich ze wszystkimi na siłę, ani absolutnej eksterytorialności rowerzystów. To dwie skrajne wizje, z których należy zaczerpnąć tylko to, co słuszne i dostosowane do konkretnego miejsca oraz czasu. Inne rozwiązania stosowane są teraz, a inne obowiązywały 15 lat temu, gdy pojawili się rowerzyści.

Piętnaście? Ja pojawiłem się w stanie wojennym, gdy wprowadzono zakaz używania prywatnych aut.

– A jaki stanowiłeś procent ruchu?

Znikomy. Tamtej zimy jeździło nas po Krakowie dwóch.

– Dwóch może jeździć wszędzie, ale nie sposób powiedzieć tego o dwudziestu tysiącach.

Wróćmy zatem do współczesności. Dwa dni temu zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych, lecz jadący z przeciwka kolarz potrącił człowieka, któremu ustąpiłem pierwszeństwa.

– To bardzo niebezpieczny moment zmiany przyzwyczajeń – on zachował się po staremu, a Ty już po nowemu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Rogera Jackowskiego