okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 7/2013 >> Potrzebuję przewodnika, nie piastunki

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Styl życia >> Waldemar Rogowski


Potrzebuję przewodnika, nie piastunki

Z Waldemarem Rogowskim, niewidomym rowerzystą, rozmawia Jakub Terakowski
Waldemar Rogowski (z lewej) ze swoim przewodnikiem – Krzysztofem Nowackim przy śluzie Gdańska Głowa

Co to jest retinitis pigmentosa?
– To zwyrodnienie barwnikowe siatkówki, choroba, w której zanikają czopki i pręciki, czyli światłoczułe elementy oka. Jej pierwsze objawy wykryto u mnie w wieku siedmiu lat, za dnia widziałem wtedy jeszcze dobrze, ale po zmroku traciłem wzrok. Potem w moim polu widzenia zaczęły się pojawiać dziury, miałem wrażenie, że patrzę przez durszlak, w jednym miejscu na stole dostrzegałem igłę, a w innym nie zauważałem kubka. Ulicę przed sobą widziałem wyraźnie, ale samochodu nadjeżdżającego z przecznicy, już nie. To zaczynało być niebezpieczne. Choroba wciąż postępowała, teraz dostrzegam Ciebie już tylko jako plamę. Ostatni raz samodzielnie jeździłem na rowerze w liceum. Utrata wzroku pozbawiła mnie największej pasji. Wpadłem w rozpacz, bo uwielbiałem dwa kółka. I wtedy brat kupił tandem, wybawienie dla niewidomych rowerzystów. Przejechaliśmy razem tysiące kilometrów. Czułem się, jak gdybym odzyskał oczy. I może byłoby tak do dzisiaj, gdyby nie wypadek.

Na rowerze?

– Nie. Kilka lat temu spadłem z peronu, połamałem się, długo nie mogłem wrócić do formy. Potem zamieszkałem w Malborku, a brat i rower zostali w Bolesławcu, skąd pochodzę. W ubiegłym roku sprowadziłem tandem do Malborka. Dotknąłem siodełka, poczułem wiatr we włosach i zapragnąłem znowu wyruszyć w drogę. Długą drogę, znacznie dłuższą niż przejażdżki z bratem. Zacząłem marzyć o prawdziwej wyprawie, bo z Darkiem zawsze wracaliśmy na noc do domu.

Dlatego, że czułbyś się niepewnie, nocując w miejscach, których nie znasz?

– Niepewnie? Z bratem? Ależ skąd! On zastępował mi oczy i podczas jazdy i po zejściu z siodełka. Szkoda, że każdy niewidomy nie ma takiego brata. Darek nadal jeździ w Bolesławcu z moim ociemniałym kolegą, gdyż pokrewieństwo nie ma znaczenia, najważniejsze jest wzajemne zaufanie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archwium Waldemara Rogowskiego