okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 7/2013 >> Potrzebuję przewodnika, nie piastunki

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Waldemar Rogowski


Potrzebuję przewodnika, nie piastunki

Z Waldemarem Rogowskim, niewidomym rowerzystą, rozmawia Jakub Terakowski
Waldemar Rogowski (z lewej) ze swoim przewodnikiem – Krzysztofem Nowackim przy śluzie Gdańska Głowa

Co to jest retinitis pigmentosa?
– To zwyrodnienie barwnikowe siatkówki, choroba, w której zanikają czopki i pręciki, czyli światłoczułe elementy oka. Jej pierwsze objawy wykryto u mnie w wieku siedmiu lat, za dnia widziałem wtedy jeszcze dobrze, ale po zmroku traciłem wzrok. Potem w moim polu widzenia zaczęły się pojawiać dziury, miałem wrażenie, że patrzę przez durszlak, w jednym miejscu na stole dostrzegałem igłę, a w innym nie zauważałem kubka. Ulicę przed sobą widziałem wyraźnie, ale samochodu nadjeżdżającego z przecznicy, już nie. To zaczynało być niebezpieczne. Choroba wciąż postępowała, teraz dostrzegam Ciebie już tylko jako plamę. Ostatni raz samodzielnie jeździłem na rowerze w liceum. Utrata wzroku pozbawiła mnie największej pasji. Wpadłem w rozpacz, bo uwielbiałem dwa kółka. I wtedy brat kupił tandem, wybawienie dla niewidomych rowerzystów. Przejechaliśmy razem tysiące kilometrów. Czułem się, jak gdybym odzyskał oczy. I może byłoby tak do dzisiaj, gdyby nie wypadek.

Na rowerze?

– Nie. Kilka lat temu spadłem z peronu, połamałem się, długo nie mogłem wrócić do formy. Potem zamieszkałem w Malborku, a brat i rower zostali w Bolesławcu, skąd pochodzę. W ubiegłym roku sprowadziłem tandem do Malborka. Dotknąłem siodełka, poczułem wiatr we włosach i zapragnąłem znowu wyruszyć w drogę. Długą drogę, znacznie dłuższą niż przejażdżki z bratem. Zacząłem marzyć o prawdziwej wyprawie, bo z Darkiem zawsze wracaliśmy na noc do domu.

Dlatego, że czułbyś się niepewnie, nocując w miejscach, których nie znasz?

– Niepewnie? Z bratem? Ależ skąd! On zastępował mi oczy i podczas jazdy i po zejściu z siodełka. Szkoda, że każdy niewidomy nie ma takiego brata. Darek nadal jeździ w Bolesławcu z moim ociemniałym kolegą, gdyż pokrewieństwo nie ma znaczenia, najważniejsze jest wzajemne zaufanie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archwium Waldemara Rogowskiego