okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2013 >> Czas, zdrowie i w drogę!

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> Ryszard Karkosz


Czas, zdrowie i w drogę!

Z Ryszardem Karkoszem, który na emeryturze rozpoczął przygodę z wielomiesięcznymi wyprawami rowerowymi, rozmawia Jakub Terakowski
Stany Zjednoczone 2012 – pod waszyngtońskim Kapitolem podczas wyprawy z Pekinu do Londynu

Nie nudzi się Pan na emeryturze...
– Uprawnienia emerytalne jako górnik zdobyłem już w wieku 50 lat i dość szybko zacząłem narzekać na nadmiar wolnego czasu. Równocześnie zawsze bardzo bliski był mi sport. W młodości, ze względu na wzrost, grałem w siatkówkę, a będąc mocno zaawansowanym czterdziestolatkiem, skończyłem zaocznie kierunek turystyka i rekreacja. Prowadziłem też rubryki sportowe w dwóch lokalnych tygodnikach i, właśnie pisząc do nich relacje, uświadomiłem sobie, że samo redagowanie sprawozdań przestaje mi wystarczać. Poczułem, że sam chcę stanąć w szranki. Wybrałem maratony. Dawniej amator mógł zobaczyć zawodowców tylko w telewizji. Teraz – biegając rekreacyjnie – mam szansę startować z mistrzami. I nie przeszkadza mi, że na metę przybywam dwie godziny później... Pokonałem już trasy kilkunastu maratonów, mam ich koronę.

Koronę?

– Aby ją zdobyć, należy w ciągu dwóch lat ukończyć pięć największych maratonów, wyznaczonych przez organizatorów. Na emeryturze zacząłem też znajdować upodobanie w turystyce rowerowej. Początkowo poprzestawałem na ofertach biur podróży, bo o istnieniu klubów nie wiedziałem, a samodzielne organizowanie wypraw wydawało mi się zbyt trudne. W roku 2007 wykupiłem miejsce w wycieczce, która została odwołana. Rozczarowany zajrzałem w poszukiwaniu inspiracji do internetu i trafiłem na stronę Stowarzyszenia Podróżników Crotos.

Znalazł Pan tam coś dla siebie?

– Tak: ogłoszenie o naborze uczestników na wyprawę z greckiej Olimpii do Pekinu. Eskapada miała się zakończyć w dniu otwarcia igrzysk olimpijskich. Wahałem się, bo wcześniej nigdy nie byłem na rowerze poza Jaworznem, ale na szczęście nie mogłem zastanawiać się zbyt długo, bo za kilka dni mijał termin zamknięcia listy. Zgłosiłem się.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Ryszarda Karkosza