okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2013 >> Przypadek jest przewodnikiem

nowości

Oryginalny trenażer

Trenażery mają swoich zaciekłych wrogów i tych, którzy traktują je jako zło konieczne. Rzadko kto trenuje w domu, bo lubi –... »

Powrót M-BIKE’A

Pamiętacie polskiego producenta rowerów o nazwie M-BIKE, który kilka lat temu zniknął z rynku? Marka pochodząca z Jabłonnej koło... »

NuVinci zmienia nazwę

Znane piasty planetarne z bezstopniową regulacją przełożenia od tego roku będą dostępne pod nową nazwą: Enviolo. Piasta we... »

Otwieracz dla cyklisty

Na rynku pojawił się kolejny gadżet dla wielbicieli „niebieskiego” producenta akcesoriów rowerowych i outdoorowych, czyli marki... »

Kurtka w kolorze fluo

Firma Accent pokazała nowe kurtki uszyte z trójwarstwowego materiału z membraną Zero Wind. Przedni panel odblaskowy został wykonany z... »

FLR w Polsce

Buty włoskiej marki FLR mogą być interesującą alternatywą dla obuwia droższych producentów. Widoczne na zdjęciu turystyczne buty MTB... »

poradniki

Na Śnieżnik grubasem

Nienawidzę zimna. Od kiedy pamiętam, zawsze byłam zmarzluchem. Zimne ręce i stopy to moja zmora, a gdy tylko przychodzą pierwsze jesienne... »

Na siodełku bez bólu

Przygoda z rowerem zaczyna się w chwili, kiedy pierwszy raz na nim siądziesz i poczujesz więź, która pozostanie do końca życia.... »

Korespondencja >> Azja Środkowa


Przypadek jest przewodnikiem

Agata Roszczka
Okbajtal – najwyższa przełęcz na słynnej Pamir Highway, wysokość 4655 m n.p.m. Dumnie zdobyta w urodziny Małgosi, czyli 25 czerwca. Od lewej: Małgosia, Agata, Ania

Pewnego jesiennego popołudnia stwierdziłyśmy, że coś trzeba zrobić, gdzieś pojechać. Może rowerami? I już! Azja? Dlaczego nie? Postanowione. Jeszcze przez chwilę pomyślałyśmy, że może jednak z jakimiś chłopakami wyruszyć w te nieznane kraje, ale po krótkim namyśle decyzja zapadła: poradzimy sobie same!

– Dzień dobry! Chciałabym kupić rower…
Tak naprawdę nie chcę nic kupić, ale od czegoś trzeba zacząć.
Sprzedawca, jak się później okazało, Rafał, ze stoickim spokojem odłożył narzędzia. Jeszcze nie wiedział, co go czeka.
– No dobrze, ale jaki?
– Taki, którym można przejechać Azję…
No to się zdziwił, ale tylko na chwilkę. W końcu nie jestem jedyną ciekawską, a on już pewnie się przyzwyczaił. Pewnie i tak sobie pójdę zaraz…
– Tak, chcemy jechać przez Azję. Nie, wybieramy się same, dziewczyny.
Potem mówił i mówił: o oponach, ramach i hamulcach. Niby po polsku, ale dla mnie to bardziej po chińsku. Na moje stwierdzenie, że coś jest brzydkie i mi się nie podoba, dostałam szybką ripostę: „No wiesz, samochodem też możecie jechać, będzie wygodniej i szybciej…”. Jeszcze później pojawił się Maks w sportowych ciuszkach. Czyżby zawodowiec? No nie, teraz to już po mnie – myślę – wybiją mi z głowy durny pomysł babskiego wyjazdu. Tak się jednak nie stało! Zaproponowali pomoc, wiedzę i kawę, dużo kawy! Wykazali też dużo cierpliwości… I wróciłam z dziewczynami miesiąc później…
Tak zaczęła się nasza przygoda z rowerami. Od chłopaków z Rowerowni dowiedziałyśmy się, czym są sztyca, widelec, korba, suport i kaseta. Usłyszałyśmy, że rowery też się odchudza i dobiera odpowiednie komponenty (z tym już gorzej, czasami naprawdę nie rozumiałam, o co im chodzi). Ba, dobiera się nawet kolory! Godzinami można o tym rozmawiać… To znaczy: oni mogą…

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Agata RoszczkaWięcej: czytaj w numerze „Rowertouru”