okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> Przypadek jest przewodnikiem

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Korespondencja >> Azja Środkowa


Przypadek jest przewodnikiem

Agata Roszczka
Okbajtal – najwyższa przełęcz na słynnej Pamir Highway, wysokość 4655 m n.p.m. Dumnie zdobyta w urodziny Małgosi, czyli 25 czerwca. Od lewej: Małgosia, Agata, Ania

Pewnego jesiennego popołudnia stwierdziłyśmy, że coś trzeba zrobić, gdzieś pojechać. Może rowerami? I już! Azja? Dlaczego nie? Postanowione. Jeszcze przez chwilę pomyślałyśmy, że może jednak z jakimiś chłopakami wyruszyć w te nieznane kraje, ale po krótkim namyśle decyzja zapadła: poradzimy sobie same!

– Dzień dobry! Chciałabym kupić rower…
Tak naprawdę nie chcę nic kupić, ale od czegoś trzeba zacząć.
Sprzedawca, jak się później okazało, Rafał, ze stoickim spokojem odłożył narzędzia. Jeszcze nie wiedział, co go czeka.
– No dobrze, ale jaki?
– Taki, którym można przejechać Azję…
No to się zdziwił, ale tylko na chwilkę. W końcu nie jestem jedyną ciekawską, a on już pewnie się przyzwyczaił. Pewnie i tak sobie pójdę zaraz…
– Tak, chcemy jechać przez Azję. Nie, wybieramy się same, dziewczyny.
Potem mówił i mówił: o oponach, ramach i hamulcach. Niby po polsku, ale dla mnie to bardziej po chińsku. Na moje stwierdzenie, że coś jest brzydkie i mi się nie podoba, dostałam szybką ripostę: „No wiesz, samochodem też możecie jechać, będzie wygodniej i szybciej…”. Jeszcze później pojawił się Maks w sportowych ciuszkach. Czyżby zawodowiec? No nie, teraz to już po mnie – myślę – wybiją mi z głowy durny pomysł babskiego wyjazdu. Tak się jednak nie stało! Zaproponowali pomoc, wiedzę i kawę, dużo kawy! Wykazali też dużo cierpliwości… I wróciłam z dziewczynami miesiąc później…
Tak zaczęła się nasza przygoda z rowerami. Od chłopaków z Rowerowni dowiedziałyśmy się, czym są sztyca, widelec, korba, suport i kaseta. Usłyszałyśmy, że rowery też się odchudza i dobiera odpowiednie komponenty (z tym już gorzej, czasami naprawdę nie rozumiałam, o co im chodzi). Ba, dobiera się nawet kolory! Godzinami można o tym rozmawiać… To znaczy: oni mogą…

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Agata RoszczkaWięcej: czytaj w numerze „Rowertouru”