okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2013 >> Nie oczekuję taryfy ulgowej

poradniki

Gotowanie w wersji light

W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim... »

Kross Trans Hybrid 5.0

Większości krytykantów rowerów wspomaganych elektrycznie zwykle zadaję jedno proste pytanie: jeździliście już kiedyś na jednym z... »

Styl życia >> Daria Bogdańska


Nie oczekuję taryfy ulgowej

Z Darią Bogdańską,współorganizatorką Festiwalu Filmów Rowerowych,założycielką Warszawskiego Funduszu Kurierskiego, rozmawia Jakub Terakowski
W sklepie rowerowym pracowałam zarówno jako sprzedawca, jak i mechanik, zajmowałam się składaniem rowerów, serwisem, naprawami

Rzadko widuję dziewczyny w sklepie rowerowym, za ladą...
– Jakiś czas temu zmieniłam pracę. Zarobkowo po raz pierwszy wsiadłam na rower w wieku 17 lat, dowoziłam wówczas posiłki klientom pewnej warszawskiej restauracji wegetariańskiej. Spotykałam kurierów, zawierałam znajomości, zaczęłam wnikać w ich środowisko. Po roku przeniosłam się do Londynu, gdzie zostałam zatrudniona jako kurierka rowerowa. Przez kolejne pięć lat było to moje główne źródło utrzymania – najpierw w Anglii, a później w Polsce, w Warszawie. Pewnego dnia powiedziałam dość. Te tysiące kilometrów znużyły mnie, ale dzięki nim zdobyłam nowe umiejętności; obsługa roweru, naprawy, serwis przestały być dla mnie czarną magią. Naturalną koleją rzeczy znalazłam więc pracę w sklepie rowerowym, znów najpierw nad Tamizą, a potem nad Wisłą. Zaplatałam tam koła.

Co robiłaś?

– Składałam je z poszczególnych części: piast, szprych, obręczy i nypli. Ostatnio zajmowałam się tym także w Hiszpanii. A nawiązując do Twojej pierwszej kwestii: owszem, zarówno w kurierce, jak i w warsztatach oraz sklepach rowerowych kobiety stanowią absolutną mniejszość.

Zatrudniono Ciebie bez zastrzeżeń, czy też musiałaś wykazać się szczególnymi umiejętnościami?

– Nasze środowisko jest niewielkie. Pierwszą pracę znalazłam w sklepie, do którego przyjeżdżałam jeszcze jako kurierka, kupowałam części, pożyczałam narzędzia, znali mnie tam i to wystarczyło. Kolejna praca – w Warszawie – przyszła do mnie sama; dowiedziałam się o niej pocztą pantoflową i zostałam zarekomendowana. Na pół etatu zatrudniono mnie wówczas w sklepie rowerowym, na pół w kooperatywie kurierskiej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Radek Kołakowski