okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 6/2014 >> Roweroblender i inne wynalazki

nowości

Nowy kask od Kasku

Bohater tegorocznego Tour de France, Chris Froome po zdobyciu żółtej koszulki lidera musiał oddać ją tylko na dwa etapy Włochowi Fabio... »

Luźny styl

Luźna koszulka techniczna firmy Dartmoor przekonuje do siebie nierowerowym wyglądem, a jednocześnie… właściwościami koszulki rowerowej.... »

Koszulka nawadniająca

Jeśli lubisz mieć pod ręką ustnik bukłaka, a jednocześnie w plecaku nie czujesz się dobrze na trasie, warto rzucić okiem na nową koszulkę,... »

poradniki

Wszystko, co się świeci

Bauke Mollema – holenderski kolarz wraz z kolegami z grupy Trek-Segafredo przygotowując się do jazdy na czas w tegorocznym Giro d'Italia, nie... »

Kompletujemy narzędzia

Korzystanie z roweru nie ogranicza się jedynie do zdobywania kolejnych kilometrów. Bez względu na to, czy jeździmy na nim do pracy czy... »

Styl życia >> drugie życie rowerów w Gwatemali


Roweroblender i inne wynalazki

Wojciech Ganczarek
Gwiazda wśród roweromaszyn: biciliquadora. Na zdjęciu Leo, jeden z wolontariuszy Maya Pedal, sprzedający koktajle i promujący organizację w stolicy Gwatemali

Nie zużywają prądu i nie zanieczyszczają środowiska. Powstają z recyklingu, a praca na nich to świetne ćwiczenie fizyczne. Zwykle służą jako sprzęt gospodarstwa domowego, usprawniając codzienną pracę, choć bywają także drogą do samozatrudnienia.

W gwatemalskim miasteczku Itzapa już od kilkunastu lat działa organizacja Maya Pedal. Tu przerabia się bicykle na pralki, młyny czy pompy, czyli bicimaquinas, rowerowe maszyny.
Tradycyjny styl życia w Gwatemali to seria powtarzających się czynności, która dla przejeżdżającego przez kraj obcego przeradza się w serię powtarzających się obrazów. Są to na przykład stosy kukurydzianych kolb, piętrzące się przy domach. Gdy zajrzymy nieco głębiej w obejście, dostrzeżemy siedzące na progu kobiety, skubiące te kolby z nasion. Ręcznie.
Siedząc przed ekranami komputerów, jeżdżąc elektrycznym tramwajem czy chociażby korzystając z pralki automatycznej, trudno sobie wyobrazić, że w wielu częściach świata właściwie każda praca odbywa się zupełnie inaczej. Ręczne wyciąganie wody ze studni czy pranie ubrań w rzece poprzez tarcie nimi o kamienie być może jest miłym, idyllicznym obrazkiem życia zgodnego z naturą. Jeśli jednak takie życie trwa dłużej niż weekend na wsi, jeśli cały świat używa maszyn i dzięki temu usprawnieniu drastycznie zwiększa efektywność pracy i – co za tym idzie
– swoje zarobki, życie w takim świecie zaczyna być męczące.
Jak większość dobrych pomysłów, także ten jest w zasadzie prosty, a właściwie genialny w swojej prostocie. Mamy następujący problem: w wielu miejscowościach Gwatemali nie ma prądu bądź jest on bardzo drogi. Nie mówiąc już o stosunku cen maszyn elektrycznych (podobnych do tych w Polsce) do zarobków ludności na prowincji, sześciokrotnie niższych niż w naszym kraju.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Wojciech Ganczarek