okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2015 >> Etapowa włóczęga poślubna

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na szlaku >> dookoła Polski


Etapowa włóczęga poślubna

Karolina Cichy
Widok z Trzech Koron na Dunajec i Sromowce Niżne w Pieninach

Szerokiej drogi i słonecznej pogody! Byle wam nie padało! – mówili najczęściej ludzie, których spotykaliśmy po drodze. W części przypadków takie życzenia były nieszkodliwe. Ale czy ich autorzy mieli na myśli także te sytuacje, kiedy grzało w głowę, topił się asfalt, powietrze stało w miejscu, pot ściekał po plecach, podjazd miał jeszcze kilka kilometrów lub czekały nas kolejne? I jedyny cień, jaki padał na drogę, rzucały rowery z sakwami i jednocześnie nie było cienia wątpliwości, że coś się w tej okolicy zmieni...

Tak jak parcie na słońce było nieszkodliwe nad morzem, tak mniej korzystnie zapowiadał się bezdeszczowy stan w południowych częściach Polski. Tam słowa autorów życzeń pogodowych nabierały zazwyczaj złowrogiego znaczenia. Przekonaliśmy się o tym, gdy oblał nas pierwszy spektakularny pot tuż za Łańcutem. Gdy zmierzaliśmy w stronę Dylągówki, jednocześnie ewoluowały i teren, i temperatura. Ciepło awansowało do upału, a bieg jezdni zaczął zapowiadać góry. Zdawało się wtedy, że w słońcu człowiek jest cały spocony od samego siedzenia na rowerze, natomiast zgięcie kolana wyciska z niego piąte, szóste i siódme poty. W dodatku była niedziela. I było leniwie. Kilkoro ludzi ledwo snuło się z kościoła na kotleta, przeważająca część chowała się po domach przed skwarem. W pewnym momencie z radia na poboczu rozdarła się znana polska wokalistka słowami „Oooo pomóóóżżż…” (Beata Kozidrak z zespołem Bajm, „Modlitwa o złoty deszcz” – przyp. red.). Ani się obejrzeliśmy, a już pulsowała w naszych przegrzanych mózgownicach natrętna melodyjka. Gwóźdź do trumny. Mimo że nikt nie miał zamiaru konać, natężenie wszystkich okoliczności zaprowadziło nas w okolice cmentarza. Legliśmy bezwładnie pod jego płotem niczym zagrzane, czerwone parówki.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Karolina Cichy