okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2016 >> Rower na miarę

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Stanisław Misiarz


Rower na miarę

Ze Stanisławem Misiarzem, który zajmuje się produkcją rowerów dla osób niepełnosprawnych, rozmawia Jakub Terakowski
Stanisław Misiarz prowadzi zakład produkcji sprzętu rehabilitacyjnego, między innymi specjalne rowery
Ilu niepełnosprawnym pomógł Pan wsiąść na rower?
– W ciągu 25 lat działalności wykonałem kilkanaście tysięcy rowerów przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Szmat czasu i imponująca liczba. A jak to się zaczęło?
– Do 13 grudnia 1981 roku byłem dyrektorem Zakładów Rowerowych w Czechowicach-Dziedzicach. W przededniu wprowadzenia stanu wojennego pojechałem do Niemiec podpisać kolejny kontrakt. I nie dojechałem, bo po drodze zatrzymało mnie wojsko. Nazajutrz poszedłem do pracy. W portierni siedział mundurowy w stopniu kapitana. – Kim pan jest? – pyta. – A kim pan jest? – odpowiedziałem. – I co pan tu robi? Zdenerwowałem się. Od słowa do słowa... Zadzwonił po przełożonego, przyjechał jakiś pułkownik. – Już pan nie jest dyrektorem – usłyszałem.

Wyrzucili Pana z pracy?
– Ano wyrzucili, a z ich wilczym biletem nikt nie chciał mnie zatrudnić. Co począć, jak utrzymać rodzinę? Znalazłem gdzieś ogłoszenie, że Agroma zajmująca się handlem ciągnikami i maszynami rolniczymi poszukuje podwykonawców. Pojechałem na przetarg, wygrałem i... trzasnąłem drzwiami, bo zażądano ode mnie łapówki. Opatrzność jednak czuwała nade mną. W pobliżu znajdowała się siedziba Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Przypomniałem sobie, że jeszcze jako dyrektor przyjąłem od nich zlecenie wykonania dwóch specjalnych rowerów dla ich podopiecznych. Byli bardzo zadowoleni, więc postanowiłem, że spróbuję odnowić znajomość i zaproponować współpracę. Wstąpiłem, przyjęto mnie z otwartymi ramionami, kupiłem starą tokarkę i tak to się zaczęło.

Jak Steve Jobs, w garażu?
– Nie, nie miałem wtedy garażu; w piwnicy (śmiech). Musiałem specjalnie obniżyć podłogę, bo pomieszczenie było zbyt niskie. Tam powstał pierwszy specjalny rower, drugi, trzeci... Szybko przestałem nadążać z realizacją zleceń.
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Stanisława Misiarza