okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 5/2017 >> Gotowanie w wersji light

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Poradniki >> bikepacking


Gotowanie w wersji light

Rafał Buczek
Wciąż lekki, jednak bardzo bogaty zestaw kuchenny. Dzięki niemu przygotujemy obiad, śniadanie i kawę dla dwóch osób
W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim razie jest sens zabierać ze sobą kuchnię turystyczną? Jak najbardziej! Gotowanie i jedzenie na biwaku to po prostu ogromna frajda!
 
Od tego pytania powinniśmy rozpocząć dywagacje na temat sprzętu do gotowania. Jadąc w pojedynkę, musimy mieć świadomość, że wszystko wozimy sami. Nie rozdzielamy sprzętu na kilka rowerów, ale za to jest go mniej. Dotyczy to naczyń, palnika, a nawet samego paliwa. Kiedy jedziemy w parze, część wyposażenia, jak na przykład kubek, musi być podwójna, do tego garnek nieco większy, aby można było gotować dla dwóch osób naraz – ale bagaż może być rozłożony na dwie osoby. Podróżując w grupie, należy mieć kilka większych garnków. Kilka palników, dużo paliwa. Co więcej, możemy sobie pozwolić nawet na zabranie patelni, deski do krojenia czy kawiarki do kawy. 
Najwięcej doświadczenia mam w jeździe samotnej. Jednak jeżdżąc w stylu light, nawet w kilka osób, każdy zabiera swój własny, sprawdzony, ultralekki zestawik, który przecież trzeba jeszcze jakoś upchnąć w sakwach bikepacking! Zapraszam do wspólnej podróży kulinarnej, od samego poranka i śniadania do obiadokolacji pod koniec dnia. Zróbcie sobie coś do zjedzenia albo chociaż zaparzcie kawę.
Co decyduje o wyborze palnika? Oprócz wagi, oczywiście. Miejsce podróży oraz sposób, w jaki zamierzacie się tam dostać. Restrykcje dotyczące transportu kartuszy gazowych samolotem są bardzo duże. I nieważne, czy macie gaz w bagażu podręcznym, w rejestrowanym, czy w kartonie z rowerem. Jeśli tylko obsługa lotniska się go dopatrzy, będziecie biegać na testy chemiczne, później na komisyjne otwarcie bagażu i utylizację niebezpiecznych przedmiotów. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Rafał Buczek