okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2017 >> Schodzenie z kursu kolizyjnego

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Rower w mieście >> Ostrów Wielkopolski


Schodzenie z kursu kolizyjnego

Marek Rokita
Marcowa Masa Krytyczna na ulicy Wolności. Widoczny kontrapas to jedno z większych osiągnięć ostrowskich rowerzystów
Wszyscy byli zdziwieni, ale wysoka liczba zdarzeń drogowych z udziałem rowerzystów w Ostrowie Wielkopolskim to fakt, z którym trudno dyskutować. A skąd ona się bierze? Czy to nieuchronna cena za wzrost liczby rowerzystów na ulicach? A może wynik specyfiki miasta albo błędów w polityce władz? Pojechałem zobaczyć to na własne oczy.
 
W listopadzie 2015 roku na czwartej stronie „Rowertouru” próbowałem odpowiedzieć na pytanie, w którym polskim mieście jest najbardziej niebezpiecznie dla rowerzystów. Jak być może ktoś jeszcze pamięta, dane wyszukane w bazie SEWiK (www.sewik.pl) wskazywały na Łódź. Jednak gdybym wziął wówczas pod uwagę również sytuację w miastach liczących poniżej stu tysięcy mieszkańców, wyniki na pewno byłyby inne.
Być może liderem zostałby Ostrów Wielkopolski. Już wtedy zwróciłem uwagę na wyjątkowo wysoką pozycję tego miasta pod względem liczby kolizji i wypadków drogowych z udziałem rowerzystów. Pozycja była i jest nadal 20., mimo że Ostrów zajmuje dopiero 53. miejsce pod względem liczby mieszkańców. Jeszcze gorzej jest, jeśli wziąć pod uwagę powiaty. Ostrowski zajmuje miejsce ósme, ustępując jedynie sześciu największym powiatom grodzkim i Białemustokowi. W latach 2007-2016 na terenie Ostrowa zanotowano 552 zdarzenia drogowe, w których uczestniczyli rowerzyści. To więcej niż w ponad trzykrotnie większej Gdyni i tylko o połowę mniej niż w prawie sześciokrotnie większym Szczecinie. Z biegiem lat sytuacja wcale się nie poprawia. Z drugiej strony, w porównaniu z miastami podobnej wielkości – mimo większej niż gdzie indziej liczby zdarzeń – w Ostrowie ginie niewielu rowerzystów (dwóch przez dziesięć lat), stosunkowo niewielu odnosi również ciężkie obrażenia ciała. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Marek Rokita