okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 5/2017 >> Granica nie dzieli

nowości

Elektroniczne manetki

Szerzej nieznana firma Archer Components pracuje nad systemem bezprzewodowej zmiany przełożeń, który można połączyć z dowolną... »

Odświeżony Bike-Packer

Ortlieb zaktualizował swoje znane modele sakw Bike-Packer Plus – teraz wykonane są z laminowanej od spodu cordury, mają też nieco bardziej... »

Chemia od Krossa

Firma Kross wprowadziła do swojej oferty całą gamę kosmetyków do pielęgnacji roweru. Literką F oznaczono smary (na warunki suche, mokre... »

Belgijski lew od Francuzów

W sprzedaży pojawiła się limitowana edycja szosowych butów SPD francuskiej firmy Mavic – Cosmic Pro Ltd. Oprócz czarnego i... »

Wielki powrót

Na sklepowe półki powraca legenda amortyzacji, obiekt westchnień wielu cyklistów, którzy pamiętają drugą połowę lat 90.... »

poradniki

Na lekko w terenie

W poprzednich odcinkach cyklu o bikepackingu opisywałem lekki ekwipunek w teorii. Teraz przyszedł czas na podsumowanie i praktykę. Przedstawiam... »

Na szlaku >> wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej


Granica nie dzieli

Iwona i Dariusz Limiera
Na trójstyku granic: polskiej, niemieckiej i czeskiej
Przed wakacjami nie było żadnych wątpliwości, że urlop spędzimy na rowerach i że spontanicznie, to znaczy – jak w tytule popularnego programu kulinarnego amerykańskiego szefa kuchni Anthony’ego Bourdaina – bez rezerwacji. Pozostało tylko wybrać trasę.
 
Postanowiliśmy połączyć perfekcję niemieckich dróg rowerowych i bliskość Polski. Wybraliśmy Oder-Neiße Radweg, czyli szlak rowerowy wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej. Od razu założyliśmy wariant graniczny z możliwie częstym przejazdem do Polski. Jak się okazało, był to trafny wybór. Przez cały czas towarzyszyły nam słupy graniczne i ślady po II wojnie światowej. 
Jedziemy samochodem na skraj Polski w absolutny południowo-zachodni worek. Mijamy Bogatynię z jej słynnymi zabytkowymi domami przysłupowo-szachulcowymi zbudowanymi pomiędzy drugą połową XVII a początkami XIX wieku i uszkodzonymi podczas powodzi w sierpniu 2010 roku. Wypakowujemy rowery i sakwy z samochodu na parkingu przy Biedronce. 
Startujemy z trójstyku, czyli miejsca, gdzie spotykają się granice Polski, Czech i Niemiec. Po polskiej stronie pomnik styku granic. Flagi trzech krajów i Unii Europejskiej, choć unijna rozdarta jest w połowie. Drewniany mostek i podobny pomnik po stronie czeskiej. I kolejny – w Niemczech, po drugiej stronie Nysy. Robimy pamiątkowe zdjęcia i żegnamy się z synem, który nas tutaj dowiózł. 
Kręcimy kilometry. Towarzyszą nam pola zbóż, kukurydzy, lasy sosnowe. Tak będzie przez wiele kilometrów. Oznaczenie szlaku po niemiecku jest perfekcyjne, a sama trasa to nowy, równy asfalt – poezja. Droga nie jest płaska. Co chwilę trafiają się podjazdy i zjazdy – tak będzie do końca wycieczki. Mijamy przepiękny kompleks cysterski St. Marienthal w Ostritz. Klasztor, rokokowa kaplica św. Krzyża, tartak, młyn, browar – jest co podziwiać. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Dariusz Limiera