okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 5/2017 >> Kobieca robinsonada

nowości

Nowy kask od Kasku

Bohater tegorocznego Tour de France, Chris Froome po zdobyciu żółtej koszulki lidera musiał oddać ją tylko na dwa etapy Włochowi Fabio... »

Luźny styl

Luźna koszulka techniczna firmy Dartmoor przekonuje do siebie nierowerowym wyglądem, a jednocześnie… właściwościami koszulki rowerowej.... »

Koszulka nawadniająca

Jeśli lubisz mieć pod ręką ustnik bukłaka, a jednocześnie w plecaku nie czujesz się dobrze na trasie, warto rzucić okiem na nową koszulkę,... »

poradniki

Wszystko, co się świeci

Bauke Mollema – holenderski kolarz wraz z kolegami z grupy Trek-Segafredo przygotowując się do jazdy na czas w tegorocznym Giro d'Italia, nie... »

Kompletujemy narzędzia

Korzystanie z roweru nie ogranicza się jedynie do zdobywania kolejnych kilometrów. Bez względu na to, czy jeździmy na nim do pracy czy... »

Na szlaku >> zachodnia Norwegia


Kobieca robinsonada

Edyta Siedlecki
W drodze do Gudvangen. Muzeum-skansen norweskiej wsi
Na początku czuję złość i niedowierzanie. To nie jest miłość od pierwszego wejrzenia, jak obiecują niektórzy. Chwilami chcę wracać do domu. Do rodziny, do gorącego lipcowego powietrza i suchych ubrań. Potwornie zmęczona prawie w ogóle nie dostrzegam jej wyjątkowości. Norwegia i rower to związek niezwykle trudny i wyczerpujący.
 
Na szczęście szybko powoduje wydzielanie endorfin i błyskawicznie uzależnia od magicznych widoków i zupełnie nieprawdopodobnych przygód. Jest w końcu coś fascynującego w przemierzaniu bajkowych przestrzeni i dużych dystansów siłą własnych mięśni – myślę i uważnie obserwuję jadące w pobliżu dziewczyny, zastanawiając się jednocześnie, jakie historie kryją się za tymi zaciętymi minami, skupionymi spojrzeniami i determinacją wypisaną na twarzy. W deszczu szukamy miejsca na pierwszy obóz.
O piątej rano budzi mnie dźwięk telefonu. Magda, uczestniczka wyjazdu, jednym tchem wyrzuca z siebie lawinę informacji, które na razie docierają do mnie w zwolnionym tempie. Na wpół przytomna staram się wyłapać sens jej wypowiedzi i kiedy w końcu dociera do mnie to, co mówi, wyskakuję z łóżka jak oparzona. Choć jeszcze się nie znamy, na warszawskim Okęciu rozpoznaję ją bez problemu wśród tłumu ludzi. Eteryczna blondynka z rowerem. Rowerem, który miał być pieczołowicie zapakowany w karton, a tymczasem stoi radośnie obok swojej właścicielki w stanie wskazującym raczej na gotowość do jazdy aniżeli do przewozu samolotem. Kiedy w pocie czoła staramy się rozkręcić zapieczone części, odnajdują nas inne uczestniczki wyjazdu i – ku rozbawieniu wszechobecnej na lotnisku gawiedzi – wspólnie rozkładamy jednoślad Magdy na czynniki pierwsze, a następnie pakujemy go do kartonowego pudła wraz z resztą dobytku. Pierwsza sytuacja kryzysowa zostaje na szczęście opanowana. Następna już czeka za rogiem.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Edyta Siedlecki