okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 5/2017 >> Kobieca robinsonada

nowości

Oryginalny trenażer

Trenażery mają swoich zaciekłych wrogów i tych, którzy traktują je jako zło konieczne. Rzadko kto trenuje w domu, bo lubi –... »

Powrót M-BIKE’A

Pamiętacie polskiego producenta rowerów o nazwie M-BIKE, który kilka lat temu zniknął z rynku? Marka pochodząca z Jabłonnej koło... »

NuVinci zmienia nazwę

Znane piasty planetarne z bezstopniową regulacją przełożenia od tego roku będą dostępne pod nową nazwą: Enviolo. Piasta we... »

Otwieracz dla cyklisty

Na rynku pojawił się kolejny gadżet dla wielbicieli „niebieskiego” producenta akcesoriów rowerowych i outdoorowych, czyli marki... »

Kurtka w kolorze fluo

Firma Accent pokazała nowe kurtki uszyte z trójwarstwowego materiału z membraną Zero Wind. Przedni panel odblaskowy został wykonany z... »

FLR w Polsce

Buty włoskiej marki FLR mogą być interesującą alternatywą dla obuwia droższych producentów. Widoczne na zdjęciu turystyczne buty MTB... »

poradniki

Na Śnieżnik grubasem

Nienawidzę zimna. Od kiedy pamiętam, zawsze byłam zmarzluchem. Zimne ręce i stopy to moja zmora, a gdy tylko przychodzą pierwsze jesienne... »

Na siodełku bez bólu

Przygoda z rowerem zaczyna się w chwili, kiedy pierwszy raz na nim siądziesz i poczujesz więź, która pozostanie do końca życia.... »

Na szlaku >> zachodnia Norwegia


Kobieca robinsonada

Edyta Siedlecki
W drodze do Gudvangen. Muzeum-skansen norweskiej wsi
Na początku czuję złość i niedowierzanie. To nie jest miłość od pierwszego wejrzenia, jak obiecują niektórzy. Chwilami chcę wracać do domu. Do rodziny, do gorącego lipcowego powietrza i suchych ubrań. Potwornie zmęczona prawie w ogóle nie dostrzegam jej wyjątkowości. Norwegia i rower to związek niezwykle trudny i wyczerpujący.
 
Na szczęście szybko powoduje wydzielanie endorfin i błyskawicznie uzależnia od magicznych widoków i zupełnie nieprawdopodobnych przygód. Jest w końcu coś fascynującego w przemierzaniu bajkowych przestrzeni i dużych dystansów siłą własnych mięśni – myślę i uważnie obserwuję jadące w pobliżu dziewczyny, zastanawiając się jednocześnie, jakie historie kryją się za tymi zaciętymi minami, skupionymi spojrzeniami i determinacją wypisaną na twarzy. W deszczu szukamy miejsca na pierwszy obóz.
O piątej rano budzi mnie dźwięk telefonu. Magda, uczestniczka wyjazdu, jednym tchem wyrzuca z siebie lawinę informacji, które na razie docierają do mnie w zwolnionym tempie. Na wpół przytomna staram się wyłapać sens jej wypowiedzi i kiedy w końcu dociera do mnie to, co mówi, wyskakuję z łóżka jak oparzona. Choć jeszcze się nie znamy, na warszawskim Okęciu rozpoznaję ją bez problemu wśród tłumu ludzi. Eteryczna blondynka z rowerem. Rowerem, który miał być pieczołowicie zapakowany w karton, a tymczasem stoi radośnie obok swojej właścicielki w stanie wskazującym raczej na gotowość do jazdy aniżeli do przewozu samolotem. Kiedy w pocie czoła staramy się rozkręcić zapieczone części, odnajdują nas inne uczestniczki wyjazdu i – ku rozbawieniu wszechobecnej na lotnisku gawiedzi – wspólnie rozkładamy jednoślad Magdy na czynniki pierwsze, a następnie pakujemy go do kartonowego pudła wraz z resztą dobytku. Pierwsza sytuacja kryzysowa zostaje na szczęście opanowana. Następna już czeka za rogiem.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Edyta Siedlecki