okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Orfeusz mieszkał w Rodopach

nowości

Oryginalny trenażer

Trenażery mają swoich zaciekłych wrogów i tych, którzy traktują je jako zło konieczne. Rzadko kto trenuje w domu, bo lubi –... »

Powrót M-BIKE’A

Pamiętacie polskiego producenta rowerów o nazwie M-BIKE, który kilka lat temu zniknął z rynku? Marka pochodząca z Jabłonnej koło... »

NuVinci zmienia nazwę

Znane piasty planetarne z bezstopniową regulacją przełożenia od tego roku będą dostępne pod nową nazwą: Enviolo. Piasta we... »

Otwieracz dla cyklisty

Na rynku pojawił się kolejny gadżet dla wielbicieli „niebieskiego” producenta akcesoriów rowerowych i outdoorowych, czyli marki... »

Kurtka w kolorze fluo

Firma Accent pokazała nowe kurtki uszyte z trójwarstwowego materiału z membraną Zero Wind. Przedni panel odblaskowy został wykonany z... »

FLR w Polsce

Buty włoskiej marki FLR mogą być interesującą alternatywą dla obuwia droższych producentów. Widoczne na zdjęciu turystyczne buty MTB... »

poradniki

Na Śnieżnik grubasem

Nienawidzę zimna. Od kiedy pamiętam, zawsze byłam zmarzluchem. Zimne ręce i stopy to moja zmora, a gdy tylko przychodzą pierwsze jesienne... »

Na siodełku bez bólu

Przygoda z rowerem zaczyna się w chwili, kiedy pierwszy raz na nim siądziesz i poczujesz więź, która pozostanie do końca życia.... »

Na szlaku >> Bułgaria


Orfeusz mieszkał w Rodopach

Krzysztof Grabowski
Uroczy wąwóz na trasie znad Czairskich Jezior do wioski Teszeł
Zanim himalaista wybierze się na szczyt w wysokich górach, najpierw z nim rozmawia. Ja miałem podobnie – już od kilku lat rozmawiałem z Bułgarią. Chociaż chyba bardziej była to kłótnia o to, że jeszcze się nie spotkaliśmy. 
 
Po tym, jak w 2014 roku odwiedziłem Kosowo, Bułgaria pozostała ostatnim krajem bałkańskim, w którym nie byłem. Wreszcie się udało! Początkowo terenem, na który kierowaliśmy uwagę, było miasto Bełogradczik i obszar przy granicy z Serbią, ale w toku przemyśleń padło na Rodopy. Wybór okazał się doskonały. Bułgarskie góry urzekły mnie od pierwszych kilometrów. Korzystając z dogodnego terminu wyprawy (lipiec), zanim dotarliśmy samochodem do miejsca startu, którym było miasteczko Bracigowo, zatrzymaliśmy się na jedną noc w Serbii, by zatopić się dosłownie po uszy w bałkańskiej muzyce, zdominowanej przez trąbki orkiestr dętych. Ostatnio byłem tu kilka lat temu podczas rowerowej wyprawy do Czarnogóry i Albanii, a jeszcze wcześniej, gdy zwiedzałem Serbię i Macedonię. Chciałem wykorzystać okazję i poczuć ten klimat ponownie, bo Guča leży na trasie dojazdowej do Bułgarii. Dla reszty ekipy było to pierwsze zetknięcie z fenomenem „Saboru trubača u Guči”, festiwalu odbywającego się w tym roku po raz 57! Moi kompani jednak, niestety, nie do końca podzielali tę euforię i nie pomógł nawet występ Gorana Bregovića, który, co tu dużo mówić, nawet mnie tym razem rozczarował. Pewnie dlatego finałowy pokaz sztucznych ogni oglądałem już z namiotu. A że następnego dnia planowaliśmy wcześnie wyjechać, wskoczenie do śpiworów o przyzwoitej porze było nam nawet na rękę. 
Nowy dzień przywitał nas ponurym niebem, dlatego bez wielkiego żalu, szybko zwinęliśmy się z zaśmieconego i grząskiego od błota parkingu i po południu dotarliśmy wreszcie do Bratsigova. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krzysztof Grabowski