okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Na Śnieżnik grubasem

nowości

Oryginalny trenażer

Trenażery mają swoich zaciekłych wrogów i tych, którzy traktują je jako zło konieczne. Rzadko kto trenuje w domu, bo lubi –... »

Powrót M-BIKE’A

Pamiętacie polskiego producenta rowerów o nazwie M-BIKE, który kilka lat temu zniknął z rynku? Marka pochodząca z Jabłonnej koło... »

NuVinci zmienia nazwę

Znane piasty planetarne z bezstopniową regulacją przełożenia od tego roku będą dostępne pod nową nazwą: Enviolo. Piasta we... »

Otwieracz dla cyklisty

Na rynku pojawił się kolejny gadżet dla wielbicieli „niebieskiego” producenta akcesoriów rowerowych i outdoorowych, czyli marki... »

Kurtka w kolorze fluo

Firma Accent pokazała nowe kurtki uszyte z trójwarstwowego materiału z membraną Zero Wind. Przedni panel odblaskowy został wykonany z... »

FLR w Polsce

Buty włoskiej marki FLR mogą być interesującą alternatywą dla obuwia droższych producentów. Widoczne na zdjęciu turystyczne buty MTB... »

poradniki

Na siodełku bez bólu

Przygoda z rowerem zaczyna się w chwili, kiedy pierwszy raz na nim siądziesz i poczujesz więź, która pozostanie do końca życia.... »

Poradniki >> zimowy bikepacking


Na Śnieżnik grubasem

Dorota Mamba Juranek
Zimowa jazda na rowerze to przygoda, którą rządzi się swoimi prawami
Nienawidzę zimna. Od kiedy pamiętam, zawsze byłam zmarzluchem. Zimne ręce i stopy to moja zmora, a gdy tylko przychodzą pierwsze jesienne chłody, na mojej głowie od razu ląduje czapka. Uwielbiam słońce i wysokie temperatury. Czy w tej sytuacji dwudniowy rowerowy wyjazd w okolice Śnieżnika w samym środku zimy, gdy zaspy sięgały kolan, a para wydobywająca się z ust prawie od razu zamieniała się w kryształki lodu, był niedorzecznością? O dziwo, nie. Ale może zacznę od początku.
 
Jeszcze kilka lat temu, gdy tylko spadł pierwszy śnieg, szybko wyciągałam z piwnicy zimowe sprzęty i czym prędzej pędziłam na stok. Adrenalina pojawiająca się podczas zjazdów na desce snowboardowej skutecznie zastępowała wrażenia z rowerowych, wakacyjnych zjazdów. Kilkugodzinne biegówkowe wybiegania pozwalały zimą utrzymać jako taką kondycję i zaspokoić potrzebę przebywania w górach, na łonie natury. Niestety, w pewnym momencie deska i narty musiały pójść w kąt i kurzą się do tej pory. Nie do końca dobrze funkcjonujące kolano, pozbawione więzadła krzyżowego, skutecznie ogranicza gamę możliwych do uprawiania zimą sportów. Rower okazuje się najlepszym i najbezpieczniejszym sprzętem. Gdy więc do Polski dotarła moda na rowery typu fatbike, wykorzystywane głównie zimą, nie było wyjścia, musiałam zaryzykować. Możliwość uprawiania jakiejkolwiek aktywności na świeżym powietrzu, w zimowych miesiącach była kusząca. Z racji wcześniej wspomnianego przeze mnie bycia zmarzluchem, mroźna jazda na rowerze nie kojarzyła mi się dobrze. Ale, jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Na pierwsze spotkanie z rowerami stworzonymi na śnieg nie trzeba było długo czekać. Znajomi z Krakowa (ekipa FatBike Przygoda) zaprosili mnie na jeden z organizowanych przez nich wyjazdów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dorota Mamba Juranek