okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Na pery(feriach)

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Mazury Garbate: Puszcza Romincka


Na pery(feriach)

Dominika Klawczyńska
Obrzeża Puszczy Rominckiej –droga w sąsiedztwie słynnych mostów w Stańczykach
Jeśli marzysz o długich godzinach na rowerze w otoczeniu dzikiej przyrody, jeśli niestraszny ci siarczysty mróz i ukryte spojrzenie wilka – ubierz się ciepło i ruszaj naszym śladem!
 
Zimą chętnie zamieniamy pedały na deski i zamiast jeździć po bezdrożach – szusujemy po nich. Też turystycznie, tylko w wydaniu narciarskim. Tak właśnie rok wcześniej zauroczyliśmy się Suwalszczyzną. Falującą wzgórzami i usianą skutymi lodem jeziorami. Ponieważ tam, gdzie mieszkaliśmy, nie było perspektyw na zimowe szaleństwo, kolejnej zimy znów skierowaliśmy się ku odległym suwalskim peryferiom. W przeciwieństwie do pozostałych obszarów kraju (nawet w górach było ciepło i śniegu jak na lekarstwo), na polskim biegunie zimna czuć było oddech Wschodu. Prognozy zapowiadały rekordowe mrozy. Coś nam strzeliło do głów i koniec końców na dachu naszego auta wylądowały nie biegówki, a... rowery.
Gdy startowaliśmy z Krakowa, temperatura na zewnątrz wynosiła pięć stopni Celsjusza. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, że w innej części kraju będzie zupełnie inaczej. Tym bardziej, że zimy tego roku jeszcze nie posmakowaliśmy. Może dlatego łatwiej było zabrać rowery, które sprawdzą się nawet, gdy zima zawiedzie. O nartach trudno to powiedzieć. Jednak im bliżej celu byliśmy, tym bardziej spadała temperatura za oknem, a krajobraz przystrajał się w coraz grubsze zimowe szaty. W Przerośli na Suwalszczyźnie, gdzie znaleźliśmy nocleg, termometr wskazywał 15 kresek poniżej zera! W kolejnych dniach za sprawą lodowatego kontynentalnego wyżu znad Syberii mróz sięgał nocą minus 25 stopni. Na taki termiczny szok nie byliśmy przygotowani. Mąż pocieszał, że krioterapia ma walory zdrowotne – jemu łatwo mówić, bo dla niego to ulubione warunki. Osobiście wolę jednak cieplejsze otoczenie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Daniel i Dominika Klawczyńscy