okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze nagroda Rowertouru archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży partnerzy

» Czy uważasz Facebooka za źródło informacji na temat rowerów?


skomentuj »
n.p.m. pierwszy rowerpierwszy rower
strona główna >> 2/2010 >> Jeden co dziesięć minut

nowości

Licznik wody?

Plecaki firmy CamelBak® wyposażone są w specjalny zbiornik na wodę, podawaną do ust rurką. Ostatnim wynalazkiem zaprezentowanym przez tego... »

SPD z platformą

XTR – te trzy litery elektryzują każdego zapalonego cyklomaniaka. Już na jesień zapowiadana jest spora rewolucja w tej grupie! Poza... »

Kup pan serwis…

Zawsze marzyłeś o założeniu własnego, profesjonalnego serwisu rowerowego? Z gigantycznym zestawem narzędzi Park Tool MK195 naprawa żadnej... »

Wodoodporny Packman

Najnowszy plecak Packman Pro 2 firmy Ortlieb to dobre rozwiązanie dla tych, którzy z racji stylu jazdy nie mogą sobie pozwolić na sakwy ani... »

Dla pań, ale bez kwiatów

Damska koszulka kolarska Breva firmy Accent została zaprojektowana tak, by odejść od trendu „jak damskie, to różowe albo w... »

Szykownie i bezpiecznie

Met Camaleonte Executive to kask zaprojektowany tak, by nie tylko zapewniał bezpieczeństwo, ale także nadawał odpowiedni styl rowerzyście.... »
Max Siodełkokomiks
 

poradniki

Kiedy łańcuch mówi dość

Czy wiecie, jak długo wytrzymują poszczególne części roweru? Kiedy kończy się ich przydatność, jak rozpoznać pierwsze oznaki... »

Zanim oddasz na złom

Szczęśliwych posiadaczy rowerów na ramach karbonowych i aluminiowych ten problem nie dotyczy. Chociaż w każdym rowerze jest coś... »

Poradniki >> wypadki rowerowe w raporcie drogowców


Jeden co dziesięć minut

Filip Springer
Najniebezpieczniejszymi dla rowerzystów miesiącami w roku są czerwiec, lipiec i sierpień

Na rowerze jeździsz tylko latem, z reguły w ciągu dnia lub wieczorem po dobrze oświetlonych drogach? Nie jeździsz w miastach, bo to zbyt niebezpieczne, zamiast tego wybierasz wycieczki po bliższej i dalszej okolicy? Czujesz się bezpiecznie w biały dzień na prostej, lokalnej szosie? – statystycznie to takich jak Ty ginie najwięcej na polskich drogach.

Myślisz, że statystyki śmierci rowerzystów zapełniają pijani chłopi, którzy ciemną zimową nocą postanowili swoimi zdezelowanymi składakami zawieźć do sąsiedniej wioski kozę, przywiązaną do bagażnika? Najnowsze dane zebrane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad mówią coś zupełnie innego.
To pierwszy tak kompleksowy raport, dotyczący wypadków drogowych z udziałem rowerzystów. Wcześniejsze dane, co roku publikowane przez Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji zawierały, co prawda, pewne informacje dotyczące wypadków z udziałem rowerzystów [pisaliśmy o nich w numerze 11 (21) 2009], jednak obarczone wieloma ograniczeniami. Nie sposób było znaleźć w nich informacji na temat okoliczności konkretnych zdarzeń oraz ich przyczyn. Dopiero pod koniec grudnia ubiegłego roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad opublikowała raport „Zdarzenia drogowe z udziałem rowerzystów 2006-2008”, który rzuca światło na nasze największe grzechy oraz niebezpieczeństwa grożące rowerzystom. Jego wnioski są często zaskakujące.

Godzina śmierci
Zgodnie z przewidywaniami raport donosi, że najniebezpieczniejszymi dla rowerzystów miesiącami w roku są czerwiec, lipiec i sierpień. To logiczne, rowerzyści najliczniej wyjeżdżają wtedy na ulice, także w tym okresie organizowanych jest najwięcej wyjazdów rekreacyjno-turystycznych. Latem dochodzi do blisko 5000 zdarzeń drogowych miesięcznie z udziałem rowerzystów. To daje około 160 wypadków dziennie, czyli sześć wypadków na godzinę (jeden na każde dziesięć minut!), przy założeniu, że natężenie ruchu rowerowego jest przez całą dobę takie samo.
A przecież wiadomo, że tak nie jest. W jakich porach dnia jest najbardziej niebezpiecznie? Wbrew pozorom nie są to wieczór ani noc, a środek dnia. Do największej liczby wypadków, także tych ze skutkiem śmiertelnym, dochodzi między godziną piętnastą a dziewiętnastą, prawdziwą godziną śmierci jest zaś czas między siedemnastą a osiemnastą. Latem jest wtedy jasno, więcej jest też wtedy pogodnych dni, trudno więc mówić o niesprzyjających warunkach czy złej widoczności. Ten sam raport zresztą wskazuje, że do największej liczby wypadków dochodzi właśnie w warunkach, które każdy kierowca określiłby jako dobre lub bardzo dobre – przy dziennym świetle i na suchej nawierzchni. Czym więc są spowodowane te wypadki? Pośpiechem podczas powrotu z pracy? Zmęczeniem i słabszą koncentracją po męczącym dniu? Powodów możemy się tylko domyślać, miejmy jednak na uwadze te liczby, wsiadając na rower po irytującym i bezproduktywnym spotkaniu w pracy.
Autorzy raportu obalają też kolejny stereotyp, mówiący o tym, że do największej liczby niebezpiecznych zdarzeń z udziałem rowerzystów dochodzi o zmroku lub o świcie. Badacze wzięli pod uwagę cztery sytuacje: światło dzienne, zmrok/świt; noc/droga oświetlona; noc/droga nieoświetlona. Dane ewidentnie pokazują, że do 82 procent wszystkich wypadków dochodzi przy świetle dziennym, o zmroku i o świcie jest ich zaś najmniej.

Nie taki zakręt groźny…
Gdzie śmierć zbiera wśród rowerzystów największe żniwo? Największy współczynnik śmiertelności mają wypadki, do których doszło poza obszarem zabudowanym. Więcej niż co dziesiąty z nich kończy się tu śmiercią rowerzysty. Wynika to głównie z prędkości, jakie rozwijają kierowcy na takim terenie. To jednak nie tutaj dochodzi do największej liczby wypadków i kolizji. Nie jest też tak w wypadku dużych miast. Tak więc kolejny stereotyp zostaje obalony przez raport GDDKiA. Jeżdżenie rowerem w mieście nie jest tak niebezpieczne, jak jeżdżenie nim w miasteczkach mniejszych niż kilkanaście tysięcy mieszkańców i wsiach. To właśnie w takim obszarze zabudowanym dochodzi bowiem do największej liczby wypadków i kolizji. Jest ich dwukrotnie więcej niż w dużych miastach, a zginęło w nich sześć razy więcej osób!
Oczywiście do blisko 80 procent wypadków dochodzi na jezdni, a do co pięćdziesiątego na drodze dla rowerów. Pamiętajcie o tym, gdy przyjdzie Wam do głowy jechać ulicą, wzdłuż której władze miasta czy gminy wybudowały ścieżkę. Być może jest ona dziurawa, pokryta kostką brukową, niekiedy parkują na niej samochody, a piesi uwielbiają po niej spacerować, ale czy naprawdę spieszy się Wam aż tak bardzo?
Zawarte w raporcie dane obalają też kolejny mit, towarzyszący rowerowym wypadkom. Ponad połowa z nich wydarzyła się bowiem na prostej drodze. „Zginął w biały dzień, na prostym odcinku trasy…” – lekturze artykułów zaczynających się w ten sposób towarzyszy często zdziwienie. Zaledwie co dwudziesty wypadek lub kolizja mają miejsce na zakręcie czy też łuku, co setny – na skrzyżowaniu.

Zdjęcie: Archiwum



skomentuj ten artykuł

Komentarze


5-02-2010 14:42 Tomasz
Mawia się że statystyki nie kłamią. Mnie jednak zazwyczaj przytrafiają się sytuacje niebezpieczne z winy kierujących pojazdami. I gdyby nie moja reakcja mogłyby się kończyć wypadkiem.

7-02-2010 13:33 Jarek
Czy rowerzysta wjedzie z drogi bocznej na główną w 5-6 sekund? Takie miejsca są standardem polskich dróg. Policjanci i eksperci sądowi bez matury z fizyki i matematyki też. 3,6*150/120=4,5s widzimy 150m v=120 km/h 3,6*150/90=6s widzimy 150m v=90 km/h

7-02-2010 13:45 Jarek
Poprzedni komentarz może wygląda na złośliwy. Ale: 150 metrów to przeciętna widoczność na skrzyżowaniu, 90 km/godzinę prędkość dopuszczona przepisami 120 km/godz. "normalna" prędkość jazdy większości kierowców.

7-02-2010 14:01 Jarek
Nie mogę zgodzić się z raportem: "uderza fakt, że to najczęściej rowerzyści są winowajcami wypadków" Według mojej oceny, przyczyną większości wymuszeń przez rowerzystów była zbyt duża prędkość samochodu, architektura drogi i łamanie Konwencji Wiedeńskiej.

12-02-2010 17:07 shp80
Z tym bezpieczeństwem na drogach rowerowych to bym nie przesadzał. Znam wiele odcinków dróg, gdzie na jezdni jest o wiele bezpieczniej (kierowcy nie zajeżdżają tak często drogi), aniżeli na drodze dla rowerów, gdzie co chwila muszę hamować, bo ktoś mi wyjeżdża z posesji..