okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 3/2010 >> Czworo Polaków i Niemiec

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Styl życia >> korespondencja >> Afryka Nowaka - etap III


Czworo Polaków i Niemiec

Piotr Tomza
„Czerwona strzała” Sebastiana urozmaicała kolorystykę naszego żółto-czarnego peletonu

Wydawało się, że będzie łatwo. W końcu, co to takiego – Egipt? Bułka z masłem, Hurghada, Szarm el-Szejk, słońce, turyści, klimatyzowane autobusy. Ale my podróżowaliśmy inaczej: na dwóch kołach śladami Kazimierza Nowaka.

Ci, którzy czytali „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, wiedzą. Dla polskiego podróżnika, który ponad 70 lat temu przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem, przejazd przez Egipt był koszmarem: fatalne relacje z miejscową ludnością, kłopoty z policją i administracją, rozterki: co robić dalej? Na szczęście nasze wspomnienia są nieco lepsze. Owszem, bywało ciężko, ale z pewnością nie musieliśmy się przed nikim bronić  za pomocą pompki do roweru.
Zaczęło się znakomicie. Ledwo przylecieliśmy do Kairu, przywitano nas w ogrodach Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej. Była telewizja, dziennikarze z lokalnej prasy i dużo pysznego jedzenia z deserem w postaci mahallabiji (ryż, mleko, kokos) włącznie. Głównym bohaterem popołudnia był, oczywiście, Kazimierz Nowak, którego nazwisko w językach angielskim, polskim i arabskim padało wiele razy w trakcie nagrywanych i notowanych rozmów. Popularyzację postaci i dokonań polskiego podróżnika, która jest głównym celem sztafety „Afryka Nowaka”, rozpoczęliśmy więc wcześniej, jeszcze zanim dosiedliśmy wyprawowych rowerów. Te były bowiem jeszcze wówczas gdzieś przy granicy Libii z Egiptem, dokąd dotrzeć mieli uczestnicy drugiego etapu. Autobusem ruszyliśmy w tamtą stronę.
W przygranicznym Sollum czekaliśmy na nich do późna w nocy. Opłacało się, bo gdy już przyjechali, powitania trwały do rana, kiedy to płynnie przeszły w fazę pożegnań, poprzedzonych spektakularnym przekazaniem wyprawowej pałeczki (specjalne wydanie „Rowerem i pieszo...”). Ania, Dominik, Marcin i Kasper właśnie skończyli, my zaś rwaliśmy się, by wreszcie zacząć. Błyskawicznie przepakowaliśmy sakwy i wyruszyliśmy.
Niestety, już na początku dostaliśmy obstawę. Zmieniające się patrole policji turystycznej towarzyszyły nam przez większą część trasy. Ograniczały pole działania, czasem widoczność, ale w Egipcie do tej asysty trzeba się przyzwyczaić.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Piotr Romejko