okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2010 >> Czworo Polaków i Niemiec

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> korespondencja >> Afryka Nowaka - etap III


Czworo Polaków i Niemiec

Piotr Tomza
„Czerwona strzała” Sebastiana urozmaicała kolorystykę naszego żółto-czarnego peletonu

Wydawało się, że będzie łatwo. W końcu, co to takiego – Egipt? Bułka z masłem, Hurghada, Szarm el-Szejk, słońce, turyści, klimatyzowane autobusy. Ale my podróżowaliśmy inaczej: na dwóch kołach śladami Kazimierza Nowaka.

Ci, którzy czytali „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, wiedzą. Dla polskiego podróżnika, który ponad 70 lat temu przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem, przejazd przez Egipt był koszmarem: fatalne relacje z miejscową ludnością, kłopoty z policją i administracją, rozterki: co robić dalej? Na szczęście nasze wspomnienia są nieco lepsze. Owszem, bywało ciężko, ale z pewnością nie musieliśmy się przed nikim bronić  za pomocą pompki do roweru.
Zaczęło się znakomicie. Ledwo przylecieliśmy do Kairu, przywitano nas w ogrodach Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej. Była telewizja, dziennikarze z lokalnej prasy i dużo pysznego jedzenia z deserem w postaci mahallabiji (ryż, mleko, kokos) włącznie. Głównym bohaterem popołudnia był, oczywiście, Kazimierz Nowak, którego nazwisko w językach angielskim, polskim i arabskim padało wiele razy w trakcie nagrywanych i notowanych rozmów. Popularyzację postaci i dokonań polskiego podróżnika, która jest głównym celem sztafety „Afryka Nowaka”, rozpoczęliśmy więc wcześniej, jeszcze zanim dosiedliśmy wyprawowych rowerów. Te były bowiem jeszcze wówczas gdzieś przy granicy Libii z Egiptem, dokąd dotrzeć mieli uczestnicy drugiego etapu. Autobusem ruszyliśmy w tamtą stronę.
W przygranicznym Sollum czekaliśmy na nich do późna w nocy. Opłacało się, bo gdy już przyjechali, powitania trwały do rana, kiedy to płynnie przeszły w fazę pożegnań, poprzedzonych spektakularnym przekazaniem wyprawowej pałeczki (specjalne wydanie „Rowerem i pieszo...”). Ania, Dominik, Marcin i Kasper właśnie skończyli, my zaś rwaliśmy się, by wreszcie zacząć. Błyskawicznie przepakowaliśmy sakwy i wyruszyliśmy.
Niestety, już na początku dostaliśmy obstawę. Zmieniające się patrole policji turystycznej towarzyszyły nam przez większą część trasy. Ograniczały pole działania, czasem widoczność, ale w Egipcie do tej asysty trzeba się przyzwyczaić.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Piotr Romejko