okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2014 >> Pół roweru i jazda na całego

nowości

Minitorebka podsiodłowa

Zefal wprowadził do sprzedaży minimalistyczną torebkę podsiodłową o nazwie Z Micro Pack. Jej pojemność to zaledwie 0,15 l. Takie maleństwo... »

Winda rowerowa

Przechowujecie rowery w domu? Albo w miejscu, gdzie miejsca jest odrobinę zbyt mało? Litewska firma Parkis dzięki swojemu wieszakowi na rowery... »

Koszulka z rowerami

Wygląda bardzo „cywilnie”, ale tak naprawdę to w stu procentach koszulka techniczna, stworzona z myślą o rowerzyście, który... »

Butelka w razie potrzeby

Kto z nas, upychając pustą butelkę po wodzie mineralnej w sakwie, nie marzył o tym, by wymyślić zwijaną – elastyczny bukłak,... »

Kolorowe błotniki

Coś dla lubiących wyróżniać się kolorem, choć niekoniecznie bić nim po oczach. Błotniki firmy SKS charakteryzują bardzo delikatne... »

poradniki

Jednoślad na czterech kołach

Jeśli znudziły się Wam już trasy w najbliższym sąsiedztwie własnego domu, być może warto pomyśleć o doposażeniu Waszego dwuśladu... »

Styl życia >> jazda na monocyklu


Pół roweru i jazda na całego

Z Łukaszem Chornikowskim, który jeździ na monocyklu zarówno na co dzień, jak i na maratony oraz wakacje z plecakiem, rozmawia Jakub Terakowski
Na głównej drodze nie zawsze jest asfalt

Dlaczego jeździsz takim cudem?
– Znajomy moich przyjaciół, kompletując kuglarskie wyposażenie, kupił sobie monocykl i bardzo przejęty opowiadał o tym wszem i wobec.

Kuglarskie?

– Tak, wynosił na trawnik maczugi do żonglowania i uczył dzieciaki z osiedla. Monocykl też był dziecięcy. Spróbowałem się przejechać. Nie udało mi się ani wsiąść, ani ruszyć z miejsca.

Mimo że był dziecięcy?

– Na większym też za pierwszym razem poniósłbym klęskę, ale byłoby mi ciut łatwiej. Wróciłem do domu, lecz myśl o monocyklu nie dawała mi spokoju. Zacząłem przeglądać internet, wciągnęło mnie. Poszedłem do sklepu żonglerskiego, kupiłem najprostszy model, zacząłem ćwiczyć.

Jak?

– Najpierw w domu, trzymając się futryny, potem przed blokiem, korzystając z poręczy. Po kilku dniach udało mi się oderwać od niej.

Dopiero po kilku dniach?

– W instrukcji napisano, że jeżeli opanowałem już sztukę siedzenia na monocyklu i nie spadam, podpierając się, to po kolejnych sześciu godzinach treningu mam szansę przejechać pierwszy metr. Nie okazałem się zdolniejszy... (śmiech). Należy ćwiczyć do skutku, puszczać się, spadać, wsiadać, i tak w kółko. Nie wolno się zniechęcać. Monocykl wymaga cierpliwości, na opanowanie go potrzeba czasu, nie można się spieszyć. Nie ma szans, aby nawet najlepszy kolarz wsiadł po raz pierwszy na monocykl i – jak gdyby nigdy nic – ruszył z miejsca.

Przypłaciłeś tę naukę setką siniaków i guzów?

– Nie, ponieważ w instrukcji napisano również, że spadając z monocykla, należy przede wszystkim martwić się o siebie, bo pojazd jest prosty i mocny, więc nic mu się nie stanie. I to prawda.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Łukasza Chornikowskiego